Marzenia spod poduszki

Marzenia spod poduszki

Pierwszy kościół ku jego czci w roku 340 zbudował w Konstantynopolu cesarz Justynian. Od tego czasu na całym świecie wzniesiono pod jego wezwaniem mnóstwo świątyń. Na Wschodzie zwą go „cudotwórcą”. Jego pełna miłosierdzia i przemyślnej dobroci postać owiana jest legendą i tajemnicą. Któż z nas nie wierzy lub nie wierzył, że wciąż istnieje naprawdę, że to on urzeczywistnia nasze sny, nasze marzenia. Święty Mikołaj.

* * *

Gdy Andrzej wszedł do pokoju rodziców, trzymając się za policzek, od razu było wiadomo, że coś się stało. Na pytanie mamy bez słowa opuścił rękę. Na różowym policzku wyraźnie był widoczny czerwony ślad małej dłoni. Pięć czerwonych paluszków zostawiła młodsza o 10 lat siostra Andrzeja. Okazuje się, że do tak radykalnego czynu zmusiło Ewę wyznanie jej „doświadczonego i znającego życie brata”, w którym stwierdził po prostu, że Świętego Mikołaja nie ma, że to zwykła bujda i że to rodzice wkładają pod poduszkę prezenty. Po rozmowie z mamą Ewa przeprosiła brata, ale powiedziała wówczas coś, co do dzisiaj każdego 6 grudnia daje mu wiele do myślenia: „Czy wyobrażasz sobie jak wyglądałoby życie na całym wielkim świecie, gdyby był tylko jeden listonosz, który roznosiłby listy ?”

* * *

Wieczorem, po powrocie ze szpitala, Danuta ciężko usiadła w fotelu. Chodziła tam codziennie, by odwiedzić chorego na serce męża. Tak właściwie to Stefan częściej bywał w szpitalu niż w domu. Takie było ich życie. Dzieci już spały. Pomiędzy doniczkami, stojącymi na parapecie dostrzegła zwinięte i przewiązane wstążką kartki papieru. Zbliżał się szósty dzień grudnia i dzieci codziennie pisały do św. Mikołaja listy, w których prosiły o różne rzeczy. Były prośby o zdrowie dla taty i o zabawki. Dorota prosiła o płaczącą lalkę a Marek o grę komputerową. Niestety, Danuta wiedziała, że tym razem św. Mikołaj nie będzie mógł spełnić wszystkich próśb, że zamiast lalki i gry będzie „tylko” coś słodkiego. „Czy będą się cieszyły ?” - myślała.

* * *

Od razu na początku zajęć, nazajutrz 7 grudnia, pani Ala zapytała swoje 6-latki z I-szej grupy o poranne przeżycia, o to co każdemu z nich św. Mikołaj przyniósł pod poduszkę. Dzieci, jedno przez drugie, mówiły o niesamowitych, wspaniałych prezentach i o tym, że najdziwniejsze jest to, że prawie wszystkie znalazły pod poduszką to, o co prosiły. Tylko Małgosia siedziała cichutko i z lśniącymi od łez oczami uśmiechała się. Pani Ala spojrzała na nią i w jednej chwili zrobiło się jej dziwnie nieswojo. Przypomniała sobie o tym, że Małgosia ma siedmioro rodzeństwa, że mieszka w starym, parterowym domu w jednym pokoju i że...

Gdy tak zakłopotana patrzyła na Małgosię, ta podniosła do góry paluszek. Wszyscy zamilkli. „Ja tylko chciałam powiedzieć - zaczęła niepewnie Małgosia - że jestem bardzo szczęśliwa. Bo ja myślałam, że św. Mikołaj mnie nie kocha, a ja po prostu nie mam poduszki”.

J. R.

wszystkie prawa zastrzeżone Janusz Rautszko © 2011r.
wykonanie i administracja SPDesign.eu