Maść na szczury

Maść na szczury

Idzie przez wieś komiwojażer i zachwalając najnowszy środek skutecznie zwalczający szczury woła: „- Maść na szczury! Maść na szczury!” Podchodzi doń chłop i zainteresowany działaniem specyfiku pyta: „- Panie, ale jak to działa?” „- Bardzo prosto” - odpowiada handlarz i wyjaśnia: „- Łapiesz pan szczura, wieszasz go pan za ogon, smarujesz maścią, dwa tygodnie i szczur zdycha”. Chłop słucha i drapiąc się po głowie pyta: „- To nie można go zabić  od razu?” „- Wiesz pan - można tak, a można i tak” - odpowiada komiwojażer i idzie dalej, krzycząc jeszcze głośniej: „- Maść na szczury! Maść na szczury!”

Podobne wołanie, choć w nowocześniejszej formie, chcąc nie chcąc słyszymy nawet po kilkadziesiąt razy dziennie, oglądając bloki reklamowe, przerywające raz po raz program telewizyjny. Niektórzy z nas uchodzą wręcz za namiętnych reklamożerców, pochłaniających tę formę medialnego przekazu z równym zainteresowaniem co oglądany program lub, co gorsza, z jeszcze większym. Poza tym słuchamy reklam w radio, spotykamy się z nimi w prasie, ocieramy się o nie na ulicy. Slogan o tym, że reklama jest dźwignią handlu znamy dobrze, ale nie zawsze zdajemy sobie sprawę z tego, że bywa tak, iż jedno dźwiga a drugie, czyli naszą kieszeń - rujnuje. Zjawisko to postaram się wyjaśnić na pierwszym z brzegu przykładzie. Oto reklamowany jest bardzo intensywnie środek, zapewniający - według jego producenta - dłuższe życie każdej pralki. Dzięki owemu proszkowi, który zalecany jest przez wiodących producentów pralek  i który należy oczywiście stosować systematycznie - na urządzeniu grzewczym, czyli po prostu na grzałce, nie osadza się kamień, co powoduje, że urządzenie to działa dłużej. Przyjrzyjmy się jednak pewnym wyliczeniom. Otóż wspomniany środek w sklepie stosującym półhurtowe ceny kosztuje 6,49 zł za opakowanie 450 g. Ze specjalnej mapki umieszczonej na opakowaniu dowiadujemy się, że mieszkamy w regionie, w którym przeważają tereny z wodą średnio twardą i twardszą, w związku z czym, przy zastosowaniu odpowiedniego dozowania okazuje się, że wspomniane opakowanie 450-gramowe przy 4-osobowej rodzinie wystarcza na 10-12 razy, czyli przeciętnie na miesiąc. Tak więc rocznie na ów specyfik, gwarantujący dłuższe życie każdej pralki, stosując go według zaleceń producenta systematycznie, musimy wydać blisko 78,- zł. Patrzę na te liczby i spoglądam na stojącą w łazience pralkę, do której przez ponad 12 lat ten specyfik nie był sypany, a mimo to, choć dwukrotnie był wymieniany programator - nigdy nie była wymieniana grzałka. Przez te 12 lat na ów specyfik wydałbym ponad 900,- zł, co starczyłoby prawie na nową pralkę! I wreszcie liczba ostatnia poprzedzona pytaniem: Kto z nas, oglądających reklamę o super środku, zapewniającym dłuższe życie każdej pralki wie, że grzałka, która ulega zniszczeniu wskutek osadzającego się przez lata kamienia kosztuje wraz z jej wymianą 40,- zł (słownie: czterdzieści) ?!

Jednego możemy być jednak pewni, że reklama dopadnie nas wszędzie, ale wówczas na każdy zachwalany towar musimy spojrzeć rozważnie i bez emocji, zawsze mając do wyboru te dwa wyjścia: Można tak, a można i tak !

                                                                                 J. R.

wszystkie prawa zastrzeżone Janusz Rautszko © 2011r.
wykonanie i administracja SPDesign.eu