O Ewaldzie, wierności i Smęcinie

O Ewaldzie, wierności i Smęcinie

   Z nazwiskiem rodziny Kleistów Czytelnicy „Gościa Niedzielnego - Wierzę” spotykają się często. Pojawia się ono zwłaszcza w materiałach, w których prezentujemy parafie naszej diecezji. Ten

stary ród rycerski

wywodzący się z Brandenburgii zapisał bowiem wiele jasnych kart w historii Pomorza i historii lokalnego Kościoła. Na ślady ich obecności na pomorskiej ziemi natrafiamy niemal na każdym kroku. Świadczą o nich liczne, fundowane przez Kleistów świątynie, w wielu przypadkach niszczejące niestety pałacyki i majątki, i świadczą żyjący jeszcze i pamiętający Kleistów najstarsi mieszkańcy pomorskich wsi i miasteczek. Ród Kleistów wzmiankowany jest w źródłach historycznych, pochodzących już z pierwszej połowy XIII wieku. Pierwszym jego  przedstawicielem był rycerz Konrad Kleist, znany na Pomorzu już w 1248 roku, który wsławił się na dworze księcia zachodniopomorskiego Barnima I. Gniazdem rodowym pomorskich Kleistów była wieś Dobrowo koło Białogardu i właśnie tutaj 22 marca 1890 roku przyszedł na świat Ewald von Kleist,

 ostatni z wielkich Kleistów

który mieszkał na Środkowym Pomorzu, który tak bardzo umiłował tę ziemię, który Bogu i Jego Prawu pozostał wierny do ostatnich dni swojego życia...

Pod koniec ubiegłego stulecia Kleistowie kupują Smęcino koło Ujazdu, niedaleko Bobolic i właśnie tutaj w listopadzie 1918 roku przybywa Ewald, aby przejąć po babce dobra Kleistów, które obok Smęcina obejmowały wsie: Ujazd, Chmielno, Dzięciołowo i Jabłonowo - razem: 14 tysięcy mórg magdeburskich, czyli około    3 500 hektarów.

Razem z Bronisławem Malinowskim, prezesem Towarzystwa Ekologiczno-Kulturalnego w Bobolicach, pewnego słonecznego dnia wyruszam właśnie do Smęcina, by poszukać śladów Ewalda von Kleista. Po drodze pan Bronisław zapoznaje mnie z niezwykłą historią życia Ewalda, którą wyczytał w wydanej 30 lat temu w Oldenburgu książce Bodo Scheuriga. Otóż, na chrzcie, jak to było przyjęte w rodzinach arystokratycznych, nadano mu imiona znamienitych przodków rodu: Ewald, Albert, Friedriech, Karl, Leopold i Arnold. Mały Ewald był bardzo zdolny i gdy podrósł wysłano go do Humanistycznego Gimnazjum w Gryficach, w którym uczyli się wybitnie zdolni chłopcy z rodzin arystokratycznych. Mijały lata i w roku 1908 Ewald von Kleist rozpoczął studia prawnicze na Uniwersytecie w Lipsku, które kontynuował na Uniwersytecie w Greifswald, gdzie przedstawił i obronił z wyróżnieniem kończącą studia pracę o problemach robotników rolnych. W sierpniu 1914 roku, śladem ojca wstąpił do Regimentu Dragonów w Bydgoszczy i wyruszył na wojnę. „To właśnie tutaj, na froncie - podkreśla pan Bronisław - z pozycji rowów strzeleckich dostrzegł Ewald, że wojna światowa podważa porządek społeczny w Niemczech. Z przekonania był zresztą monarchistą i konserwatystą i sądził, że cesarz i król są fundamentami trwałości państwa i zasad stworzonych przez Boga”. Po klęsce Niemiec Ewald von Kleist powraca do Dobrowa i przejmuje dobra w Smęcinie.

Gdy słyszę tę informację dojeżdżamy właśnie do Smęcina. Bez trudu

odnajdujemy majątek Kleistów

niczym jednak nie przypominający dziś swojej dawnej świetności. Jedynie pomnikowe dęby, buki i modrzewie pamiętają wspaniałe dni dworu i rodu Kleistów, śmiech żony Ewalda - Anning i ich sześciorga dzieci, które wychowywały się właśnie tu - w Smęcinie. Rozmawiając z mieszkańcami wioski docieramy do Wolfganga Klicka, który wraz z matką - Hildą Szostak znalazł się w Smęcinie tuż po zakończeniu działań wojennych, wiosną 1945 roku. Wkrótce przekonujemy się, że pamięć o Kleistach jest tu wciąż bardzo żywa. Zdumiewające jest zwłaszcza to, że zarówno pan Wolfgang, jak i jego matka Hilda osobiście zetknęli się dopiero z dziećmi Ewalda i to całkiem niedawno, ale o Kleistach słyszeli dużo i to dużo dobrego od samego początku, od pierwszych dni pobytu w Smęcinie. O Ewaldzie i jego rodzinie opowiadali im wówczas ci, którzy w majątku Kleistów pracowali, a którzy tuż po wojnie stanowili aż 80 procent załogi utworzonego w Smęcinie PGR-u. „Cała rodzina Kleistów była przeciwna poczynaniom Hitlera i bardzo religijna - wspomina Wolfgang Klick. Kleistowie posiadają zresztą

słowiańskie korzenie

i niegdyś ich nazwisko pisało się zupełnie inaczej: Klyst, czyli po prostu - Kleszcz. Kleistowie ze Smęcina ufundowali w okolicy kilka kościołów, z których do dziś zachował się ten najbardziej znany - w Chmielnie”. Pan Wolfgang pamięta jak pokaźnych rozmiarów herb Kleistów, zdobiący frontową elewację majątku w Smęcinie, na polecenie kierownika PGR-u został skuty i zastąpiony literami: P. G. i R., które dziś wyblakły na tyle, że ledwo je widać. Pamięta również jak opowiadano, że żonę Ewalda i jego dzieci uratowali przed mordującymi Niemców i plądrującymi okolicę żołnierzami radzieckimi - pracujący przymusowo u Kleistów francuscy robotnicy. I to też o czymś świadczy. A dlaczego w tych ciężkich dla rodziny chwilach nie było w Smęcinie samego Ewalda ? Otóż Ewald von Kleist do 1944 roku zarządzał majątkiem i jednocześnie aktywnie działał w będącej w opozycji do Hitlera Deutschnationale Volkspartei - partii zrzeszającej niemieckich konserwatystów. Z tego też powodu, w latach 1932-33 Ewald był dwukrotnie aresztowany, a przed kolejnymi aresztowaniami ukrywał się jakiś czas w przedstawicielstwie szwedzkim w Berlinie i w specjalnie zbudowanym bunkrze w pobliżu Smęcina. W styczniu 1944 roku Ewald von Kleist

znalazł się w grupie spiskowców

którzy chcąc odsunąć Hitlera od władzy przygotowywali na niego zamach. Niestety, jak wiadomo - zamach nie udał się i wszyscy czołowi uczestnicy spisku zostali natychmiast aresztowani. Ewald von Kleist początkowo trafia do aresztu w Szczecinie, skąd zostaje przeniesiony do berlińskiego więzienia Ploetzensee. Stąd pisze do żony i dzieci kilkadziesiąt listów, przepojonych żarliwą wiarą w Boga, miłością do rodziny i ukochanego Smęcina. Uciekający przed Rosjanami Kleistowie wciąż mieli nadzieję, że ich Ewald ocaleje. Niestety, 15 marca 1945 roku zostaje wydany wyrok. Ewald von Kleist zostaje ścięty na miesiąc przed zakończeniem wojny - 9 kwietnia 1945 roku w celi śmierci więzienia Ploetzensee w Berlinie. Dzisiaj, obecni mieszkańcy pomorskiej ziemi

starają się oddać Kleistom należny im szacunek

Całkiem niedawno na budynku urzędu gminnego w Tychowie umieszczono herb rodu Kleistów. Towarzystwo Ekologiczno-Kulturalne w Bobolicach planuje uczcić pamięć Ewalda von Kleista. Według prezesa Towarzystwa - Bronisława Malinowskiego - najbardziej odpowiednią formą byłoby umieszczenie tablicy pamiątkowej w kościele w Chmielnie, w którym Ewald często modlił się, a do dziś w kościelnych witrażach widnieją herby Kleistów. Być może już wkrótce, w porozumieniu z żyjącymi jeszcze dziś, a mieszkającymi w Niemczech dziećmi Ewalda von Kleista, pomysł ten zostanie zrealizowany.

   Tytuł, z jakim Czytelnik zetknął się na wstępie, być może bardziej pasowałby do jakiejś legendy lub baśni. Tymczasem wszystko to, co zostało tu opisane wydarzyło się naprawdę i prawdę tę winniśmy ocalić od zapomnienia.

J. R.

Gołębie serce

Gołębie serce

Gołębie serce, to książka, jakiej jeszcze nie było! To poruszająca, intrygująca i wzruszająca, niezwykła opowieść o odwiecznej przyjaźni człowieka i gołębia pocztowego. Rozpoczyna się w pobliżu góry Ararat w chwili, gdy gołąb przynosi Noemu wiadomość o końcu potopu, kończy w roku 2010 w Londynie, gdzie gołębie pocztowe pełnią funkcję... sanitariuszy. Pomiędzy tymi skrajnymi datami i wydarzeniami Czytelnik znajdzie niewiarygodne wprost, pełne heroizmu epizody z pierwszej i drugiej wojny światowej, w których bohaterskie gołębie ratowały życie tysiącom żołnierzy....

(czytaj dalej)


Dodano: 2011-02-19 :: przez Janusz Rautszko

wszystkie prawa zastrzeżone Janusz Rautszko © 2011r.
wykonanie i administracja SPDesign.eu