Tylko od Niego i tylko ode mnie

   Tylko od Niego i tylko ode mnie

   W naszym życiu dobiega końca kolejny Post zwany Wielkim. I choć życie nie obfituje w jakieś szczególne, przepełnione optymizmem „fajerwerki”, to właśnie w tym czasie, wówczas, gdy trwa Wielki post - my katolicy liczymy na wielkie przemiany naszych serc. Przemiany te nie dokonują się jednak same. Mało tego, aby miały swą skuteczną moc nie wystarczy chcieć, by się dokonywały, ale trzeba się w nie mocno zaangażować. Przy tej okazji, borykając się z różnymi niedoskonałościami naszych charakterów, sumień i serc, pytamy samych siebie o to: jak to jest, że choć wiele razy otwieramy się na Słowo Boże - tak trudno jest nam w gąszczu wielu dróg odnaleźć tę właściwą ? Warto zauważyć, że w tych poszukiwaniach obserwujemy co najmniej trzy postawy. Pierwszą można scharakteryzować tak: „Oto jestem Panie Boże takim, jakim mnie stworzyłeś, pełen zalet i wad, i zrób, proszę, wszystko, by i mnie i innym ze mną było dobrze”. Druga postawa już na wstępie zakłada stuprocentową samowystarczalność: „Oto Panie Boże, niezależnie od tego jak mocno angażujesz się w moje życie, ja świetnie dam sobie radę ze wszystkim”. I co ? Okazuje się, że... nic ! Że gdy całe nasze życie oddajemy Bogu, samemu nie robiąc nic, lub robiąc samemu wszystko i nie zostawiając Bogu nic do zrobienia w naszym życiu - po prostu stoimy w miejscu, a nierzadko cofamy się. Pozostaje więc postawa trzecia. Jej istotę przypomnieli nam wszystkim biskupi polscy w liście skierowanym do wiernych z okazji Dnia Życia Konsekrowanego, pisząc zdanie, którego sens brzmi mniej więcej tak: „Nasze życie powinniśmy opierać na bezgranicznym otwarciu i zaufaniu Bogu takim, jakby wszystko zależało tylko od Niego. Jednocześnie jednak powinniśmy być zaangażowani w realizację owych Bożych względem nas planów tak mocno, jakby wszystko w naszym życiu zależało tylko od nas”. Tylko od Niego i tylko od nas !

   I oto nadarza się okazja, by dokonać właściwego wyboru. Po raz kolejny stajemy w tłumie witających palmami wjeżdżającego do Jerozolimy Jezusa, w tłumie witających Jezusa po raz kolejny wkraczającego w nasze życie. I tylko od nas zależy, czy w ciągu pięciu dni, dzielących tę Niedzielę od Wielkiego Piątku nasze dłonie pozostaną otwarte, czy zaciśniemy je w pięści, krzycząc do Piłata: „Ukrzyżuj Go !” Wybór należy do mnie i do Ciebie.

J. R.

wszystkie prawa zastrzeżone Janusz Rautszko © 2011r.
wykonanie i administracja SPDesign.eu