Więcej niż być

 

Wstęp

  Kiedy w maju 2003 roku poproszono mnie o napisanie wstępu do książki „Więcej niż być”, wiedziałam tylko tyle, że jest to niezwykła historia Lodki Tworkowskiej, jednej z wychowanek wałbrzyskiego Liceum Sióstr Niepokalanek, którego byłam dyrektorką w latach 1956-1972. Trudne to były lata, w których prowadzona przez nas szkoła katolicka, o jednoznacznie określonym systemie wychowania, musiała stawić czoła komunistycznym metodom sprawowania władzy. Musiałyśmy wówczas sprostać wielu wyzwaniom i myślę, że to się nam udało, zarówno Siostrom, nauczycielom świeckim, jak i uczennicom. Te ostatnie zawsze były dla nas kochanymi Dziećmi i tak, jak to z dziećmi bywa, przysparzały nam czasami wielu kłopotów, ale były też przyczyną naszych radości i tych radości na pewno było więcej. Zauważało się przy tym pewną prawidłowość: od początkowego okresu niepewności, poprzez burzliwy czas pensjonarskiego buntu i sprzeciwu do chwili, w której dziewczęta akceptowały system pedagogiczny i wychowawczo-naukowy stworzony przez Błogosławioną Matkę Marcelinę Darowską, założycielkę naszego Zgromadzenia. System ten, choć niełatwy, stał się fundamentem dzieła mającego służyć odrodzeniu rodziny i Narodu poprzez odrodzenie kobiety.

 

  Pamiętam, że obie z Lodką niemal w tym samym czasie opuściłyśmy Wałbrzych: ona po zdanej maturze, a ja kończąc swoje obowiązki dyrektorki szkoły. Dwadzieścia pięć lat później spotkałam się z nią w Nowym Jorku. Poznałam wówczas jej męża Marka i syna Michała. Kiedy oprowadzali mnie po World Trade Center, nie przypuszczałam, że to miejsce, 11 września 2001 roku, stanie się areną apokaliptycznych wręcz wydarzeń i nie mogłam przypuszczać, że tego dnia, tuż przed terrorystycznym atakiem na Amerykę, na 82. piętrze Północnej Wieży World Trade Center znajdzie się właśnie Lodka, którą pamiętam stojącą w szkolnym korytarzu, nieco zagubioną...

 

  Tę fascynującą historię Leokadii Głogowskiej i jej marynarskiego kołnierzyka przedstawia nam Janusz Rautszko. Posłuchajmy tej niezwykłej opowieści.

S. Maria Grażyna Jordan

(Niepokalanka)

Od autora

  Leokadia Głogowska w dalszym ciągu pracuje w New York Metropolitan Transportation Council. Według zapowiedzi kierownictwa firmy, wkrótce mają opuścić zajmowane tymczasowo w dzielnicy Long Island City pomieszczenia i przeprowadzić się na Manhattan. Marek, tak jak dawniej, każdego ranka parkuje swój samochód przy 73th Street, w pobliżu „All Sports & Classic”, stacji obsługi samochodów, w której pracuje. Michał w maju 2003 roku ukończył studia na Wydziale Architektury Uniwersytetu Pratt i rozpoczął prestiżowe studia podyplomowe Master’s Degree.

  W czerwcu 2002 roku Leokadia odwiedziła wałbrzyskie Liceum Sióstr Niepokalanek z okazji 30-lecia matury. Od 1972 roku nie raz spotykała się ze swoimi koleżankami ze szkolnych lat, z którymi tak bardzo się zżyła i zaprzyjaźniła. Ich losy potoczyły się różnie. Jola Ślęzak ukończyła pomaturalną szkołę pielęgniarską i obecnie mieszka w Krakowie. Lidka Szczycińska („Szczycinoga”) ukończyła polonistykę zaś Grażynka Barnat („Grażka”) – biologię. Obie mieszkają w Toronto. Ewa Czopp zaraz po maturze wyjechała do Szwecji. Tam ukończyła wyższe studia pielęgniarskie i obecnie pracuje w jednym ze szpitali w Malmoe. Jola Kopaczewska ukończyła rusycystykę. Mieszka i pracuje jako nauczycielka w Jeleniej Górze. Zosia Mrozińska („Mróz”) mieszka we Wrocławiu. Jest magistrem fizyki. Spod jej ręki wychodzą tematy egzaminów sygnowane przez Okręgową Komisję Egzaminacyjną. Aż trójka dziewcząt ukończyła psychologię: Teresa Janczak, która mieszka w Wałbrzychu oraz Jadzia Kuśnierkiewicz („Ku Śmierci”) i Jagienka Czaplińska („Czapla”) – dziś mieszkanki Warszawy. Tereska Wiatrak („Śmigło”) i Bożenka Włodarz nie studiowały. Tereska mieszka w Kalnej koło Żywca, gdzie prowadzi firmę kaletniczą, zaś Bożenka mieszka i pracuje w Opolu. Lucia Maczek („Macia Luczek”) zamieszkała w Jerzmanowej koło Głogowa, a Ania Kwiek („Komar”) w Gorzowie Wielkopolskim. Jest magistrem matematyki i pracuje jako nauczycielka. Ania Łobocka ukończyła biologię. Mieszka w Świebodzicach, a pracuje w wałbrzyskim Sanepidzie.

  I wreszcie - Basia Ptaszyńska. Ukończyła Akademię Wychowania Fizycznego i obecnie prawdopodobnie mieszka w Kanadzie. Jest jedyną, której w ciągu tych trzydziestu lat nie udało się odnaleźć i której nie udało się powiadomić o jubileuszowym zjeździe absolwentek w Wałbrzychu.

  Podczas trwających dwa dni uroczystości, byłe uczennice sobięcińskiego liceum spotkały się ze swoimi dawnymi nauczycielkami i opiekunkami. Siostra Bohdana Górska, założycielka „Pojednania”, ostatnie lata spędziła w Szymanowie, gdzie pełniła funkcję Przełożonej Domu. Latem 2003 roku wróciła do Wałbrzycha. W klasztorze Sióstr Niepokalanek w Nowym Sączu znajdują się: Siostra Gizela Gawlewicz i Siostra Ewa Domaszewska - dwie Mistrzynie Internatu wałbrzyskiej szkoły z czasów, gdy uczyła się tu Leokadia. Siostra Zita Gałuszka, która była siostrą klasową Lodzi, uczy dziś w Gimnazjum i Szkole Podstawowej Sióstr Niepokalanek w Jarosławiu. Natomiast ówczesna dyrektorka szkoły, Siostra Grażyna Jordan, przebywa obecnie w Domu Sióstr Niepokalanek w podwarszawskim Wrzosowie.

  Na zjeździe w Wałbrzychu Leokadia spotkała również swoją ukochaną Panią Matematyczkę – Danutę Rautszko... moją Mamę.

  W styczniu 2002 roku, do pracującej w szczecineckiej księgarni mojej żony Krystyny dotarła wierna czytelniczka katolickiej książki i prasy, Pani Genowefa Magnowska. Przyniosła wówczas Tygodnik Katolicki „Niedziela” z artykułem Krystyny Smerd „Ona tam była”, w którym Leokadia opowiadała o swojej ucieczce z World Trade Center. Mówiąc o tym najważniejszym w Jej życiu wydarzeniu, wspomniała o wałbrzyskim Liceum Sióstr Niepokalanek, o uczącej Ją fizyki – Siostrze Pauli i matematyczce – Danucie Rautszko. Wkrótce potem zawiozłem ten artykuł do Wałbrzycha i wręczyłem go Mamie, od której otrzymałem pisane przez Leokadię na początku lat dziewięćdziesiątych listy. Pierwsza próba nawiązania kontaktu, w związku z przeprowadzką Lodzi i zmianą nowojorskiego adresu, zakończyła się niepowodzeniem. Dopiero w połowie czerwca, po zjeździe w Wałbrzychu, otrzymałem od Mamy adres poczty elektronicznej Leokadii.

  23 czerwca 2002 roku napisałem pierwszy list i od tego dnia rozpoczęła się korespondencja pomiędzy Nowym Jorkiem i Szczecinkiem, która doprowadziła do powstania tej książki...

  Poznając niezwykłe losy Leokadii Głogowskiej i jej marynarskiego kołnierzyka, który wraz z nią przewędrował od Wałbrzycha do World Trade Center, trudno oprzeć się wrażeniu, że nasze życie to ciągłe pasmo dokonywanych każdego dnia wyborów. I chodzi tylko o to i aż o to, byśmy dokonywali właściwych wyborów pamiętając o tym, że na Arce Noego są jeszcze wolne miejsca...

 

 

Szczecinek, 25 lipca 2003 r.

Janusz Rautszko

Image

wszystkie prawa zastrzeżone Janusz Rautszko © 2011r.
wykonanie i administracja SPDesign.eu